„Czerwone na brązowym” w „Czarno na białym”

To „czerwone na brązowym” to oczywiście prokurator Piotrowicz z wdziękiem ślizgający się na pisowskim gó…e…. Na wszystkich swoich spotkaniach z aktywem odczytuje fragmenty rzekomej instrukcji Katarzyny II i wielokrotnie zapewnia, że to autentyczny dokument sprzed ponad 200 lat… A kiedy mu „uświadamiają” – bo przecież on o tym nie wie – że to fikcja literacka zaczerpnięta z książki Łysiaka, odpowiada niezrażony: „A jeśli fikcja, to co w tym złego?” Warto te słowa pamiętać, gdy prokurator Piotrowicz będzie zeznawał przed różnymi sądami.

Nie czepiajta sie towarzysza Jasińskiego, że przytulił w Orlenie te cztery bańki, bo dzięki temu będzie mógł dać okrągły tysiączek na walke z komunom i postkomunom.