Polska straciła status państwa Zachodu

Już na początku zwycięstw PIS skazany przestępca został nielegalnie i nieważnie ułaskawiony i objął jedną z najważniejszych funkcji w państwie, chwilę później wyroki TK wrzucane były do kosza. Praworządność już się mocno chwiała, ale jeszcze istniała, nadłamywana przez PIS.

Kiedy późną jesienią 2015 przybył do Polski z wizytą prezydent Obama, głównym tematem rozmów była troska o praworządność. To zrozumiałe, realni sojusznicy rozmawiają ze sobą o wartościach, relacja oparta na samych interesach nie jest sojuszem, a czymś z przypadku, akcydensem.

Nastąpiła zmiana w Białym Domu i okazało się, że coraz głębiej grzęznąca w bezprawiu Polska nie jest już dla Stanów żadnym problemem, rozmawialiśmy o tym na okoliczność sfałszowania głosowania w Sali Kolumnowej Sejmu. Wtedy USA zaczęły traktować Polskę jak typową sprzymierzone państwo w którym prawo jest łamane i z którym robi się tylko doraźne interesy.

Dzięki reżymowi jaczejki PIS spadliśmy na kolejny niższy szczebel uznania. Odwołuje się wizyty w Polsce, bo ważniejsza jest gra w golfa. Już nawet interesów się nie robi, tylko dyktuje, co Polska ma kupić, bez transferu technologii i jakiegokolwiek uwzględnienia potrzeb Polski.

I prawo podatkowe ustala się w Departamencie Stanu, a do Polski przylatuje zastępca Trumpa i dyktuje zwolnienia dla amerykańskich koncernów.

Polska ze statusu sojusznika stoczyła się do poziomu podwładnej USA republiki bananowej, pogardzanej dyktatury.

„… O Grecji, o Grecji któż tutaj pamięta.”

Można wystawić ją na licytację i przehandlować. Baza nie jest tu przeszkodą, a że się to w logice USA mieści, pokazuje przykład Grenlandii.

Ellerhein Girls Choir – Lauliku Lapsepõli